Piotr T. Dudek - Pisarz uwięziony we własnym horrorze
Piotr Dudek KRS: 0000270261 DOPISEK: Piotr Dudek 16866
  • Miejscowość: Porąbka
  • Kategoria: Osoba
  • Liczba odwiedzin: 129

Chcesz wesprzeć tego Partnera Fundacji? Rozlicz PIT i przekaż 1.5 % podatku za pomocą darmowego programu.
Pobierz program PIT Wesprzyj przelewem

Piotr T. Dudek - Pisarz uwięziony we własnym horrorze

Cześć,
mam na imię Piotrek i czuję się zaszczycony, mogąc Cię tu gościć.

Urodziłem się w roku 1987, pochodzę z Beskidu Małego i to właśnie tam, w malowniczej wsi Porąbka, spędziłem większość życia. Kilka lat temu, podążając za głosem serca, przeprowadziłem się jednak do Bochni, gdzie wraz z moją partnerką, Sonią, pracuję i tworzę do dzisiaj.

Gdybym miał wybrać trzy słowa, które najlepiej definiują mnie i moje życie, byłyby to: literatura, choroba i…
Pozwól, że opowiem Ci o dwóch pierwszych, a wybór ostatniego zostawię Tobie. Wszak, by uczciwie zdefiniować człowieka, jego charakter i naturę, wady i zalety, perspektywa zewnętrzna jest równie ważna, co sposób, w jaki ów człowiek postrzega sam siebie. Podam Ci doskonały przykład tego, o czym mówię: Ty.
Skoro jesteś tu, na stronie Fundacji, i poświęcasz swój bezcenny czas, żeby przeglądać profile jej podopiecznych, to znaczy, że naprawdę chcesz komuś pomóc, a co więcej, bardzo się w tę pomoc angażujesz. I już tylko ten jeden, prosty fakt, mówi mi, że jesteś naprawdę niesamowitą osobą. Nie znamy się i najprawdopodobniej nigdy się nie spotkamy – a szkoda – ale i tak wiem, jakiego słowa użyłbym, gdyby to mnie przyszło wybrać jakieś trzecie określenie definiujące Ciebie: szlachetność.
Niezależnie od tego, jak w Twoim przypadku brzmią dwa pierwsze słowa, i jak się z nimi czujesz, to trzecie jest moją prawdą o Tobie.

Jaka natomiast jest prawda o mnie?
Przede wszystkim jestem pisarzem, podobno nawet dobrym, i chciałbym powiedzieć, że to właśnie ten fakt najbardziej definiuje mnie i moje życie. Opublikowałem kilka opowiadań w różnych antologiach, wygrałem lub chociaż zostałem wyróżniony w niejednym konkursie literackim i wydałem dwie książki – bardzo dobrze przyjętą zarówno przez dzieci jak i rodziców bajkę „Kot Czarownicy” oraz wydaną niedawno powieść fantasy pod tytułem „Za kamień i za ciemność”, którą napisałem wraz z moją życiową partnerką, Sonią Kortą, i która już teraz zbiera bardzo entuzjastyczne recenzje.
Sonia również jest pisarką, poznaliśmy na portalu literackim Nowej Fantastyki jakieś dziesięć lat temu, i od tamtego czasu staliśmy się praktycznie nierozłączni. Na co dzień oboje piszemy kontynuację wspólnej sagi oraz indywidualne projekty, a ponadto zajmujemy się redagowaniem i korektą książek. Nie będzie więc przesadą twierdzenie, że właśnie spełnia się moje marzenie i już nie tylko żyję literaturą, ale również z literatury.

Niestety jednak nigdy nie było to życie lekkie.
Od urodzenia mam problemy ze zdrowiem, lecz gdy w wieku czterech lat przeszedłem operację klatki piersiowej, zarówno dla mnie, jak i mojej rodziny zaczął się prawdziwy koszmar. Najprawdopodobniej bowiem to właśnie tam zaraziłem się wirusami HBV i HCV, które doprowadziły do przewlekłego zapalenia wątroby. Przypadki takie jak mój, gdzie jednocześnie atakują dwa różne wirusy, są niezwykle rzadkie, a przy tym jeszcze do niedawna były znacznie trudniejsze do leczenia. Tak więc, mimo wczesnego wykrycia choroby, wielokrotnej hospitalizacji i najróżniejszych terapii, w tym eksperymentalnych i nierzadko bardzo obciążających, nie udało mi się ani wyleczyć, ani zatrzymać postępu choroby, która w końcu doprowadziła mnie do poważnej niewydolności wątroby, a wreszcie i do marskości, którą zdiagnozowano u mnie w roku 2015. Od tego czasu żyję z wyrokiem, o którym niemal nieustannie przypominają mi objawy – chroniczne problemy ze snem, nieustanne zmęczenie, ból czasem tak ostry, że nie mogę się ruszyć ani głęboko odetchnąć, który często promieniuje od wątroby również na klatkę piersiową i bark, problemy z trawieniem i wreszcie uporczywy świąd na tyle silny, że bywa istną torturą – oraz ograniczenia, które z nich wynikają. Ponadto cierpię również na liczne alergie, w tym pokarmowe, na liczne pyłki i na kurz, oraz astmę oskrzelową i wynikającą z niej niewydolność oddechową, co również utrudnia mi codzienne funkcjonowanie.

Jednak nie wszystkie zmiany, które zaszły w moim życiu wraz z pojawieniem się marskości wątroby, były złe.
Przede wszystkim dzięki temu trafiłem na szczyt listy oczekujących na nową, niezwykle skuteczną, a przy tym nieinwazyjną terapię przeciwko WZW C, która faktycznie zadziałała również i na mnie. Wraz z wyeliminowaniem HCV również walka z drugim wirusem okazała się o wiele bardziej skuteczna (choć trwa do dzisiaj), a rozpad wątroby, mimo że nieuchronny, wyraźnie zwolnił.
Ponadto ZUS przyznał mi rentę socjalną, dzięki której mogłem choć do pewnego stopnia się usamodzielnić i zacząć prowadzić względnie normalne, a przy tym szczęśliwe życie u boku Soni (oraz długowłosego kotka o wdzięcznym imieniu Buka), a przy tym na miarę sił i możliwości realizować swoje marzenie o pisaniu.

Niestety jednak w lipcu zeszłego roku lekarz orzecznik uznał, że jednak nie jestem całkowicie niezdolny do pracy i od tamtego czasu toczę nierówną walkę z ZUS-em, który po ośmiu latach bezproblemowego podtrzymywania mi prawa do renty, postanowił mi je odebrać.
Na dzień dzisiejszy sprawa oczekuje na swój finał w sądzie, gdzie przeciąga się już kilka miesięcy, jednak nie mam wielkich nadziei, że będzie to finał dla mnie szczęśliwy. I choć świadczenie to nie było duże, odkąd je straciłem, jakość życia mojego oraz mojej partnerki wyraźnie się pogorszyła. Wbrew nieuzasadnionemu optymizmowi urzędników i lekarzy z ZUS, nie mogę normalnie funkcjonować, a co dopiero pracować, zaś zlecenia na redakcje i korekty książek, realizowania których podjęliśmy się, żeby mieć za co żyć, póki co pozwalają jedynie przetrwać z miesiąca na miesiąc. Ponadto też nie zawsze czuję się na tyle dobrze, żeby pracować albo pisać.
W efekcie obecnie nie stać mnie na trzymanie zalecanej diety, mamy niedogrzane mieszkanie, z ledwością wystarcza nam na czynsz i rachunki, a moje samopoczucie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, znacznie się pogorszyło. Mam też utrudnioną komunikację w mieście i dostęp do poradni hepatologicznej, która znajduje się w Chorzowie, przeszło 150 kilometrów od Bochni (i w której leczę się nieprzerwanie od prawie dwudziestu lat).
Leki przeciwwirusowe, które przyjmuję na WZW B, na szczęście są refundowane przez NFZ, ale prócz nich potrzebuję również suplementów, tabletek wzmacniających na wątrobę, tabletek na zgagę, tabletek i preparatu inhalującego na astmę, tabletek przeciwhistaminowych, oraz, niestety zbyt często, tabletek przeciwbólowych i antydepresantów.

Pogodziłem się z faktem, że w ten czy inny sposób już zawsze będę potrzebował pomocy – bliskich, państwa, ludzi dobrej woli – lecz proszenie o nią, a tym bardziej mówienie wprost o problemach, które zaczynają mnie przerastać, nigdy nie przychodziło mi łatwo. Ale, jako rzekł poeta: „Duma to tylko duma, nie da ci nic w zamian za wszystko to, co może odebrać. A odebrać może wszystko.” /J.A./
Chciałbym też zacytować wspaniałą Anię Hladii, dzięki której udało mi się spojrzeć na tę zbiórkę z odpowiedniej perspektywy:
"Wstyd to kraść, a by prosić o pomoc, trzeba mieć odwagę".

Tak więc jestem tutaj i proszę Cię o pomoc. Jako osoba ciężko chora i niepełnosprawna, która coraz gorzej radzi sobie z ogarnianiem rzeczywistości – a co gorsza zaczyna stanowić ciężar dla wszystkich dookoła – ale też jako utalentowany twórca, który chciałby dać światu od siebie najwięcej, jak to tylko możliwe, ale któremu zbyt szybko kończą się siły i czas.

Choć tak naprawdę niniejsza opowieść to ledwie preludium do horroru, jakim bywa moja codzienność, zdaję sobie sprawę, że jest aż nazbyt długa. Dziękuję Ci więc, że dotarłaś/dotarłeś aż tutaj, żeby się z nią zapoznać. Mam również nadzieję, że znalazłaś/znalazłeś trzecie słowo; to, które Twoim zdaniem najlepiej do mnie pasuje.

Jeśli zechcesz zdradzić mi je zdradzić, dowiedzieć się o czegoś więcej o mnie lub mojej twórczości, zadać mi jakieś pytanie – np. o egzemplarz którejś z wymienionych książek z dedykacją i autografem – pogadać albo po prostu dopingować podczas tej nierównej walki, znajdziesz mnie na:

Instagramie – https:www.instagram.com/piotr.t.dudek_pisarz/
i facebooku – https:www.facebook.com/PiotrTomaszDudek

P.S.
Wybacz ckliwy, clickbaitowy nagłówek.

Udostępnij na Fb

Video - Przekaż 1,5% na Piotr Dudek

Udostępnij film na Facebook

PRZEKAŻ 1,5% PODATKU

Przekaż 1,5% podatku na KRS: 0000270261 z celem szczegółowym: Piotr Dudek 16866
Rozliczyć PIT oraz przekazać 1,5% możesz za pomocą darmowego programu do PIT!

Oświadczenie PIT-OP dla emeryta/ rencisty

Oświadczenie PIT-OP o przekazaniu 1,5% Podatku za rok podatkowy 2022 w 2023 rok-u dla osób które otrzymują z ZUS PIT-40A.

wesprzyj indywidualnie

PŁATNOŚĆ PAYU
PRZELEW BANKOWY

Wpłaty indywidualne można dokonywać na rachunek bankowy:
35 2030 0045 1110 0000 0382 5640 BGŻ BNP Paribas S.A.
w tytule wpisując:
Piotr Dudek 16866

Naszą najlepszą rekomendacją jest około 7000 zadowolonych Partnerów. Sprawdź sam:

Przewiń w lewo Przewiń w Prawo
 
Kontakt
Masz Pytania?
Zadzwoń -nasi
konsultanci sa do
Twojej dyspozycji
795 795 747 Nr Telefonu